17-21. 10 .2011 r. Obóz - Ustrzyki Dolne
|
Obóz klas wojskowych ( 1a i 1d LO) Ustrzyki Dolne, czyli nieformalna stolica Bieszczad - tu, w przytulnym pensjonacie "Magda", znajduje się baza. Klasy pierwsze o profilu wojskowym Zespołu Szkół im. W. Orkana wraz z opiekunami Joanną Zielińską, Grzegorzem Damasiewiczem oraz chorążym Maciejem Zajchowskim o godzinie 16 30 zameldowali się na miejscu. - Deszcz nie deszcz, program trzeba realizować - mówi Konrad Białowąs, właściciel pensjonatu i współorganizator obozowych atrakcji. - To nie są wczasy dla emerytów, tu nie przyjeżdża się, aby leżeć nad jeziorkiem. W tym samym dniu odbyło się jeszcze zakwaterowanie i rekonesans po mieście. Godzina 19 00 pyszna obiadokolacja i dalsze rozpakowywanie. O godzinie 22 00 słyszeliśmy " Na kompanii capstrzyk capstrzyk, gasną światła w salach!" Wtorek (18.10.) rozpoczął się od porannej zaprawy o godzinie 6 00 z chorążym Zajchowskim. Po śniadaniu wymarsz do położonej o 15 km od Ustrzyk Olszanicy. Młodzież musiała sama nieść całe osprzętowanie do przygotowania obiadu polowego. Na miejscu wszyscy zostali podzieleni na 4 grupy i każda z nich wykonywała różne czynności co 1,5 godziny (musztra, kuchnia, wspinaczka i paintball). Po powrocie część młodzieży wybrała się na basen, a inna "lizała rany" po ciężkim dniu. Środa (19.10.) to dzień pełen wrażeń, chociaż rozpoczął się rutynową zaprawą. Po śniadaniu wyruszyliśmy marszem do Krościenka (10 km od Ustrzyk), gdzie odbyły się zajęcia. Jedna grupa poznawała tajniki terenoznawstwa, druga próbowała swoich sił stając naprzeciw wroga w trudnych bagiennych terenach (paintball), trzecia przyrządzała pyszny obiad, czwarta skakała na linie z mostu (i tak zmiany co 1,5 godziny). Powrót o 18 00. Czwartek przywitał nas pochmurną i deszczową pogodą, ale to przecież żaden problem. Po śniadaniu ruszyliśmy niebieskim szlakiem na "Biały Król" 642 m n.p.m. Potem zejście do Olszanicy, zajęcia (wspinaczka i paintball) i po obiedzie polowym przemarsz do wsi Stefkowa, a następie przejazd autokarem bo bazy. Obóz kładzie nacisk na zajęcia praktyczne - tłumaczy intensywność obozu Konrad Białowąs. - Chcemy kształtować w młodzieży nawyki istotne z punktu widzenia obronności kraju i krzewić kulturę fizyczną. Uderzamy w militarystyczną modę, żeby w praktyce przygotować młodych ludzi do samodzielnego działania w terenie. Wszyscy uczestnicy bieszczadzkiego obozu zapewniają, że będą tęsknić . Tego się nie da opowiedzieć, to trzeba przeżyć - kończą.
|
